|
Kim
jest bohaterka, w którą wcieliłaś się na planie filmu
„Marzyciel”?
Sylvia jest młodą, kochającą synów, silną kobietą.
Wychowuje samotnie czwórkę chłopców, nie traci jednak
pogody ducha i determinacji. Myślę, że właśnie to
zaintrygowało w niej J.M. Barrie’ego. Sylvia ceni sobie
wrażliwość i pozwala zabrać się w podróż do świata
wyobraźni Jamesa. Ich wzajemna fascynacja wytrzyma próbę
ostrej krytyki matki Sylvii oraz żony pisarza.
Co zwróciło twoją uwagę w scenariuszu „Marzyciela” ?
Spodobał mi się pomysł przeniesienia do pełnego przygód
świata dzieci oraz wyobraźni charyzmatycznego pisarza.
Miał świetny kontakt z chłopcami, rozśmieszał ich,
zaskakiwał, dodawał otuchy. Efekty widać na ekranie.
Było to niezwykle pomocne w uzyskaniu efektu
spontaniczności na planie.
Wśród swoich aktorskich doświadczeń masz już jedno
związane z Piotrusiem Panem.
Kiedy czytałam scenariusz po raz pierwszy, świat
Piotrusia Pana nie był mi obcy. Jako nastolatka zagrałam
w szkolnym teatrze rolę Wendy w inscenizacji Piotrusia
Pana. Już wtedy zainteresowałam się postacią Sylvii,
która była miłością życia autora sztuki i matką dzieci,
które natchnęły go do jej napisania. Dzisiaj sama jestem
matką i mogę doświadczać fenomenu posiadania rodziny.
Szczególnie dużo uwagi poświęcam procesowi dorastania
dzieci. Oby pozostały nimi jak najdłużej
|