|
Co
ujęło pana w postaci Alfreda Kinsey’a ?
Podobało mi się, że Kinsey był indywidualistą, który
zauważył ogromną lukę w ludzkiej wiedzy i przystąpił do
naprawy tej sytuacji, nie zważając na kontrowersje,
które wokół niego narastały. Żył w czasach niezwykłych
dla naukowych odkryć, które pozwalały na eksplorowanie
nieznanych dotąd dziedzin. Pokazał światu, że to co
myślimy, że ludzie robią a to, co naprawdę robią – to
dwie bardzo różne sprawy.
W jakim świetle reżyser i scenarzysta filmu, Bill Condon,
przedstawia twórcę raportu „Sexual Behaviour in the
Human Male” ?
Autor nie stara się uczynić Kinsey’a świętym, nie
unika kontrowersji. Zamiast tego pokazuje go jako
skomplikowanego człowieka, obdarzonego niezwykłą siłą
woli, wypracowaną etyką pracy a przede wszystkim
obsesją, która, jak sądzę, jest typowa dla wszystkich,
którzy mają aspiracje zmieniać społeczeństwo. Ale jeśli
miałby reprezentować jakiś konkretny pogląd to byłby to
z pewnością szacunek dla indywidualności, dla
niepowtarzalności. Uważam, że jego historia jest
naprawdę godna uwagi.
Punktem wyjścia do stworzenia tej postaci było
odzwierciedlenie wyglądu Alfreda Kinseya, w tym celu
spotkał się Pan z kilkoma żyjącymi współpracownikami
Profesora.
Próbowaliśmy odtworzyć jego sławną fryzurę. Kinsey
miał niesamowite włosy, które sterczały jak pole
pszenicy i samo to zdradzało już jakąś cząstkę jego
osobowości. Trudno wyjaśnić, ale to mi uświadomiło, że
było w nim coś z artysty. Jako dziecko cierpiał na
krzywicę, co zaowocowało skrzywieniem kręgosłupa.
Musiałem więc przyjąć lekko zgarbioną postawę.
|