|
Miłośnicy
twórczości Larsa von Triera zauważyli zapewne, że
dręczenie jest jednym z ulubionych motywów jego filmów.
W "5 nieuczciwych zagraniach" von Trier pastwi się nad
swoim byłym nauczycielem, innym reżyserem - Jorgenem
Lethem. Nie do końca mu się to udaje.
"5 nieuczciwych zagrań" to projekt dokumentalny, który
nie tylko odkrywa kulisy pracy reżysera, ale prezentuje
pojedynek dwóch wielkich osobistości duńskiego kina. Von
Trier, występując z pozycji byłego studenta kopenhaskiej
szkoły filmowej, proponuje 64-letniemu reżyserowi
nakręcenie pięciu remake'ów jego etiudy "The Perfect
Human" z 1967 roku. Przy każdym z kolejnych filmików
twórca "Dogville" wyznacza pewne ograniczenia. I tak na
przykład Leth musi nakręcić obraz w teledyskowym tempie,
albo w miejscu, które uważa za najbardziej żałosne i
nędzne.
Von Trier wyzywając Letha na "pojedynek" stawia tezę, iż
wspomniana krótkometrażówka, będąca "instrukcją obsługi"
idealnego człowieka, to portret jego dawnego profesora.
Kolejne przeszkody mają obnażyć jego niedoskonałości,
ułomności prawdziwego homo sapiens. Jednocześnie von
Trier uzurpuje sobie prawo do pewnej "boskości",
stwierdzając m.in., iż zna Letha lepiej niż on sam. Przy
czym autorowi "Idiotów" pochlebia, iż kolejne
wymyślanego przez niego zadania mają znamiona
diabelskich pomysłów.
"5 nieczystych zagrań" miało zrzucić z piedestału idola
von Triera, ukazać w bliskich kadrach - niemal w poetyce
programu reality show - wady i braki byłego nauczyciela.
W efekcie to jedynie przykład sztuki dla sztuki.
Pojawiające się na ekranie kolejne wariacje na temat
czarno-białej krótkometrażówki może i są interesujące z
artystycznego punktu widzenia, ale tak naprawdę w filmie
liczy się tylko von Trier. On chce być bogiem bądź
diabłem, byle tylko rozdawać karty, manipulować
rzeczywistością. Jego ego wręcz wypływa z ekranu. Po
seansie można zacząć zastanawiać się, dlaczego tak
rzadko kieruje kamery na samego siebie, pozwalając
aktorom odgrywać jego idee.
Nie zmienia to faktu, że film warto zobaczyć. To
przykład subtelniejszego dokumentu, który jeśli
prowokuje widza do rozważań m.in. na temat natury
artysty, nie robi tego w banalny sposób. Ostatecznie to
duński kandydat do Oscara w kategorii najlepszy film
zagraniczny.
Helena
Korso
o filmie
|