|
“De-lovely” to oryginalny portret jednego z
najsłynniejszych autorów piosenek, amerykańskiego
kompozytora Cole Portera, któremu zawdzięczamy
nieśmiertelne przeboje takie jak ”Anything Goes”, ”Night
and Day” czy ”It’s De-lovely”. W filmie Porter spogląda
wstecz na całe swoje życie tak, jakby było ono jednym z
jego broadwayowskich musicali: ludzie, których spotkał
na swej drodze, stają się aktorami, a wydarzenia z jego
życia – elementami akcji. Poznajmy przeszłość
kompozytora, w tym skomplikowane relacje łączące go z
żoną, Lindą.
”De-lovely” to ponadczasowa opowieść o miłości i
człowieku, który stał się jedną z legend XX wieku. Akcja
obejmuje przeszło 40 lat, a przenosi się z Paryża do
Wenecji i z Nowego Jorku do Hollywood. Ilustruje je
ponad 30 piosenek, które wykonują największe gwiazdy
rocka i muzyki pop, a wśród nich: Robbie Williams,
Alanis Morissette, Sheryl Crow, Diana Krall i Natalie
Cole.
Zarys akcji
1964. Schorowany Cole Porter siada do pianina w swym
nowojorskim mieszkaniu i gra znaną, melancholijną
melodię. Nagle u jego boku pojawia się tajemniczy
nieznajomy, który przedstawia się jako Gabe. Gabe
przenosi Cole’a do pustego teatru, w którym – jak
twierdzi – reżyseruje musical oparty na życiu Portera.
Na scenie pojawiają się ludzie, których kompozytor
spotkał na swej drodze – kochankowie, koledzy,
przyjaciele, a co najważniejsze, jego ukochana żona
Linda. Zaczyna się akt pierwszy...
W paryskim salonie w latach 20. Cole poznaje Lindę. Dla
obojga jest to miłość od pierwszego wejrzenia – Linda
dostrzega geniusz Cole’a i gotowa jest na wszystko, by
zapewnić mu zasłużony sukces. Porter widzi w niej
wyrozumiałą kobietę, która kocha go takim, jakim jest.
Wkrótce pobierają się, mimo iż Cole ostrzega Lindę, że
nie będzie w stanie ”spełniać wszystkich jej potrzeb”.
Linda nie ma nic przeciwko temu – zdaje sobie sprawę, że
Cole miewa ”romanse” z mężczyznami. Oświadcza, że może z
tym żyć, o ile Cole będzie ją kochać i wspierać...
Przez cały okres ich małżeństwa Cole czuje się rozdarty
– z jednej strony kocha Lindę, z drugiej – szalone
przyjęcia, alkohol i przystojnych mężczyzn. W miarę, jak
jego sława rośnie, Linda coraz częściej czuje się
odsunięta. Gdy traci upragnione dziecko, namawia męża,
by przenieśli się do Hollywood i zaczęli wszystko od
nowa. Przyjęty z otwartymi ramionami przez
wszechwładnego L.B. Mayera w czasach największych
tryumfów wytwórni MGM, Cole pisze przeciętne, lecz
odnoszące ogromne sukcesy kasowe filmowe musicale.
Gdy ekscesy Cole’a stają się sprawą publiczną, a on sam
pada ofiarą szantażu, Linda opuszcza męża i powraca do
Paryża. Podczas przejażdżki kompozytor spada z konia,
odnosząc poważne obrażenia, które zaważą na całym jego
dalszym życiu. Linda wraca z Paryża, by zająć się chorym
mężem. Gdy lekarz oświadcza, że konieczna jest amputacja
jednej lub nawet obu kończyn, Linda wyraża stanowczy
sprzeciw. Jej zdaniem Cole woli cierpieć niż pogodzić
się z utratą nóg. Jeśli nie utraci wiary w siebie,
pokona ból i nadal będzie pracował – jeżeli nie będzie
mógł komponować, nie będzie chciał dalej żyć...
Cole i Linda przenoszą się do sielskiego Williamstown,
gdzie kompozytor pisze jeden z swych najsłynniejszych
musicali: ”Kiss Me, Kate”. Premiera jest tryumfem
Portera, ale Linda nie może mu towarzyszyć – ciężka
choroba zmusza ją do pozostania w domu...
Po śmierci Lindy Cole zamyka się w kręgu najbliższych
przyjaciół, wspominając swe życie w piosenkach.
Teatralna wersja życia Cole’a, którą kompozytor miał
pomóc wyreżyserować Gabe’owi, miesza się w fikcją: na
scenie znów pojawiają się wszyscy ci, którzy przewinęli
się przez życie Portera...
z mat dystrybutora
opr. MEWA
|