|
Co roku
wytwórnie filmowe próbują wśród widowni kinowej ożywić
ducha Świąt Bożego Narodzenia i podtrzymać wiarę w
Świętego Mikołaja. W tym roku służy temu nowa produkcja
Roberta Zemeckisa "Ekspres Polarny" – dzieło grafików
komputerowych i ekipy od efektów specjalnych. Jednak
rezultat wcale nie jest taki efektowny.
Film oparty jest na bestsellerze Chrisa Van Allsburga,
prezentującym losy chłopca, który traci wiarę w Świętego
Mikołaja. Wszystko się jednak zmienia, gdy wraz z innymi
wątpiącymi dziećmi zostaje zabrany przez Ekspres Polarny
w podróż na Biegun Północny.
Film Zemeckisa jest przede wszystkim dziełem czarodziei
od efektów specjalnych z Sony Imageworks. Jednak to, co
powinno być największą zaletą tego obrazu przemienia się
w jego wadę. Dbając o jak najlepszy efekt wizualny,
realizatorzy produkcji zapomnieli włożyć nieco serca w
opowieść o jednym z najbardziej magicznych okresów w
roku. Gdyby przygody dzieci, jakie przeżywają w drodze
do Świętego Mikołaja były interesujące, trochę
niebezpieczne, czy nawet zabawne, widz nie miałby czasu
zastanawiać się nad niedociągnięciami techniki CGI,
których przykładem jest jedna z postaci, przypominająca
młodego aktora Haleya Joela Osmenta po nieudanej
operacji nosa.
Tymczasem wędrówki głównego bohatera za zgubionym
biletem po dachu pociągu nie są ciekawe, podobnie jak
postacie, które na nim spotyka, nie wspominając o
przewidywalnych perypetiach dzieci na Biegunie
Północnym, czy wychowawczym morałem historii, utrzymanej
w duchu poprawności politycznej. Jedynymi momentami, w
których widz z zainteresowaniem śledzi akcję na ekranie,
są obrazy zjeżdżającego z wielką prędkością pociągu po
zakręconych torach, lot orła w dół wodospadu, czy
zdjęcia w sortowni prezentów w warsztatach Świętego
Mikołaja. Wszystkie te efekty zrealizowane są jednak z
myślą o widzu, który przyjdzie na obraz Zemeckisa do kin
IMAX i przez chwilę poczuje się jak na rollercoasterze.
I znów wyrachowana technika bierze górę nad ciepłem
opowieści.
Historia o tym, że jeżeli w coś bardzo wierzymy nasze
marzenia mają szansę na realizację jest stara jak świat.
Filmowi Zemeckisa zabrakło niestety po prostu pomysłu na
jej interesujące przedstawienie.
Helena Korso
o filmie
|