|
Na samym początku film ten szokuje widza potwornie
wychudzoną sylwetką Christiana Bale’a, który wcielił się
w tytułową rolę mechanika o nazwisku Trevor Reznick.
Kiedy pierwsze wrażenie opada i oko stopniowo
przyzwyczaja się do chorego wyglądu aktora, który
jeszcze w „American Psycho” prezentował się jak młody
bóg, pałeczkę przejmują niezwykle ponure i
przygnębiające zdjęcia. Ciemne i przytłaczające wnętrza
mieszkania bohatera oraz fabryki, w której pracuje,
chmury wiszące niemal nad samą głową utrapionego
Reznicka oraz postacie, z których większość raczej nie
przedstawia się kwitnąco. Na pierwszy plan wysuwa się
zwłaszcza tajemniczy Ivan, odrażająca łysa kreatura z
rzędem złowieszczych zębów oraz palcem przeszczepionym
ze stopy do dłoni.
Kiedy jednak blednie siła oddziaływania tych zabiegów,
film nie spowalnia, nie słabnie i nie traci swojego
wisielczego klimatu. Ponure obrazy zostają stopniowo
uzupełniane przez coraz to nowe zdarzenia, które krok po
kroku wtajemniczają widza w ciemne zakamarki duszy
głównego bohatera. Trevor jest bowiem postacią
niepokojącą i enigmatyczną. Od roku cierpi na chroniczną
bezsenność, jest więźniem szeregu autodestrukcyjnych
rytuałów, jak mycie rąk wybielaczem czy obsesyjne
skłonności anorektyczne. Wspaniale zagrany przez Bale’a
bohater jest całkowicie zagubiony w rzeczywistości. W
pracy i poza nią jest wyobcowanym dziwakiem, a jedynymi
bratnimi duszami są dla niego znajoma prostytutka i
kelnerka w lotniskowym barze. W miarę jak widz poznaje
kolejne niepokojące zwyczaje Reznicka, krok po kroku z
absurdalnych, wydawałoby się obsesji i urojeń, wyłania
się logika. Okazuje się też, że nie bez kozery na stole
Trevora leży Dostojewski.
Na dobrą sprawę zamiast „Idioty” bardziej pasowałaby tu
„Zbrodnia i kara”, choć być może reżyser nie chciał od
razu wprowadzać tak prostych wskazówek. Tak czy inaczej
w „Machaniku” odnajdzie widz nie tylko mroczny klimat
rodem z książkowego Petersburga, alter ego upadłej Soni,
ale i klasyczny przypadek maligny a la
Raskolnikow. Nie zdradzając dalszych szczegółów można
stwierdzić, że jest to całkiem udana ekranowa
interpretacja największego dzieła Dostojewskiego.
„Mechanik” jest niezwykle ciekawym obrazem
przedstawiającym człowieka niszczonego przez chorobę
psychiczną. W swojej konwencji jest to film daleki od
„Pięknego umysłu”. Bliżej mu raczej do „Pi” lub
„Pająka”. Postępujący rozkład osobowości przedstawiony
jest tu niejako od wewnątrz i to w bardzo sugestywny i
dopracowany sposób. Dzięki temu film zdolny jest
poruszyć całą gamę uczuć od odrazy i strachu po
współczucie i litość. W każdym calu pozostaje dziełem
artystycznym, któremu obce są jakiekolwiek proste
rozwiązania. Dlatego mimo pozornego podobieństwa do
jeszcze innego filmu, a mianowicie „Sekretnego okna”,
„Mechanik” jest filmem ze zdecydowanie wyższej półki.
Paulina
o filmie
|