|
Nikifor
Łemko, żebrak, malarz samouk, na wpół niemowa. W Krynicy
uchodzi za pomylonego. Znany z bezwartościowych
obrazków, których nikt nie bierze nawet darmo. Budzi
strach albo śmiech posturą i niewyraźną mową.
Niepiśmienny.
Marian Włosiński - malarz, absolwent ASP w
Krakowie. Plastyk w Domach Zdrojowych. Żona, dwie córki.
Krynica, 1960. Do mieszczącej się przy deptaku pracowni
Włosińskiego wchodzi Nikifor i rozpakowuje swój warsztat
malarski.
Spokojne, uregulowane, zaplanowane do ostatniego
szczegółu życie Włosińskiego ulega zakłóceniu. Włosiński
próbuje pozbyć się natrętnego gościa. Postanawia
odnaleźć rodzinę Nikifora. Okazuje się, że Nikifor żyje
całkowicie samotnie. Mieszka kątem, nie ma nawet
metryki. Z punktu widzenia prawa... nie istnieje.
Włosińskiemu udaje się tylko ustalić, że pochodzi z
matki niemowy i nieznanego ojca (krynicka plotka głosi,
że był nim Gierymski).
Włosiński nie należy do entuzjastów malarstwa ludowego,
jednak w miarę jak poznaje Nikifora, zaczyna doceniać
jego dzieło. Widzi żarliwą wiarę Nikifora, a
jednocześnie duchową wolność. Odkrywa, że malarstwie
oznacza ona niezależność od opinii, w życiu - brak
przywiązania do doczesności i głęboką pokorę. Widzi, jak
sam jest głęboko zniewolony przez malarskie
wykształcenie - uzależniony do malarskiej tradycji, od
ocen i sądów. Od marzeń o sukcesie, o materialnej
stabilizacji.
Wychodzi na jaw, że Nikifor ma otwartą gruźlicę.
Włosiński, dzieląc z nim pracownię ryzykuje nie tylko
własnym życiem – ma rodzinę.
Nikifor nie chce iść do szpitala, szkoda mu czasu, chce
malować. Włosiński, aby umieścić go, musi wziąć nad nim
opiekę oprawną. Na tę wiadomość żona wraz dziećmi
przenoszą się do Krakowa. Nie pomagają tłumaczenia, że
Nikifor jest umierający i ta opieka jest na kilka
miesięcy.
Jest rok 1967. Minęło 7 lat. Nikifor ciągle żyje.
Spotykamy Włosińskiego i Nikifora w przededniu
największego, polskiego triumfu Nikifora – wielkiej,
retrospektywnej wystawy w warszawskiej "Zachęcie"
(skądinąd spóźnionej, bo w tym czasie Nikifor zaliczany
jest już do piątki najwybitniejszych „naiwnych” świata).
Widzimy, jak zmieniło się życie Włosińskiego. Porzucił
malarskie ambicje. Sensem jego życia stała się opieka
nad genialnym malarzem. Przypłacił to rozpadem rodziny.
Mija kilka miesięcy. Włosiński czuwa przy łóżku
umierającego Nikifora. Przyjeżdża żona Włosińskiego, być
może jest to początek pojednania.
Nagrody:
Złote Lwy na 29. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w
Gdyni:
Najlepsza rola kobieca: Krystyna Feldman
Najlepszy montaż: Krzysztof Szpetmański
Najlepsze kostiumy: Dorota Roqueplo |