|
Na tym
seansie na pewno na sali kinowej nie usłyszy się
siorbania słodkich napojów, czy odgłosów jedzenia
popcornu. Spożywanie czegokolwiek grozi bowiem
udławieniem. Z wrażenia oczywiście.
W dokumencie "Super Size Me" Morgan Spurlock zastanawia
się jak doszło do tego, że społeczeństwo Stanów
Zjednoczonych stało się najgrubszym narodem na świecie.
Reżyser stara się udowodnić, że za otyłość
odpowiedzialny jest niezdrowy styl życia, a przede
wszystkim jakość jedzenia spożywanego przez Amerykanów.
Głównymi winowajcami są wielkie sieci restauracji
sprzedających fast foody, które nie dbają o odżywcze
walory produktów, a jedynie o zysk. Aby dowieść tezy
Spurlock postanawia przeprowadzić pewien eksperyment:
przekształca się w przeciętnego Amerykanina, rezygnuje z
wysiłku fizycznego i przez miesiąc odżywia się wyłącznie
produktami koncernu McDonald’s. Początkowo wydaje się to
być niegroźną zabawą, jednak w organizmie reżysera
zachodzą przerażające zmiany.
"Super Size Me" to kolejny dokument, który po "Zabawach
z bronią" i "Fahrenheicie 9.11" Michaela Moore’a
szturmem zdobywa widownię na całym świecie. Nie może być
inaczej. Film dotyka problemu otyłości, z którym w
większym lub mniejszym stopniu borykają się wszyscy
ludzie i robi to w atrakcyjny sposób. "Gadające głowy" i
nudne statystki zastąpione zostały zabawnymi animacjami,
interesującymi wypowiedziami ekspertów zaangażowanych w
walkę z otyłością, czy zabawnymi opowieściami stałych
klientów stołujących się w restauracjach podających fast
foody.
O przebojowości tego dokumentu decyduje jednak przede
wszystkim jego forma: filmowy dziennik. Spurlock kamerę
kieruje na siebie. Widz towarzyszy mu we wszystkich
intymnych momentach tej dziwnej diety: w wizytach u
lekarzy, kiedy wymiotuje, gdy jego dziewczyna uskarża
się na gorsze pożycie seksualne. To zbliża odbiorcę do
reżysera i autentycznie mu się współczuje braku energii,
bólów w klatce piersiowej, zadyszki. W skrajnym
zachowaniu Spurlocka odnaleźć można bowiem elementy z
naszego własnego, często biernego i wygodnego życia,
którego finał również może rozegrać się w gabinecie
lekarskim.
O sile oddziaływania "Super Size Me" świadczą również
decyzje poczynione przez szefów koncernu McDonald’s,
którzy postanowili usunąć z menu posiłki o największych
rozmiarach.
Maria Zelno
o filmie |