|
"Święta Last
Minute" to sprawnie opowiedziana komedia familijna, na
której dobrze powinni się bawić zarówno dorośli, jak i
dzieci. Jest właśnie taka, jaka powinna być komedia o
świętach - prosta, wzruszająca i zabawna.
Akcja filmu skupia się na rodzinie Kranks, których córka
postanawia wyjechać na rok do Peru, by tam pracować dla
Korpusu Pokoju. Jednak dla Luthera (Tim Allen) i Nory
(Jamie Lee Curtis) perspektywa spędzenia Świąt Bożego
Narodzenia bez ukochanej córki wydaje się nie do
zniesienia. W związku z tym postanawiają zbojkotować
święta i wyjechać na egzotyczne wakacje. Na drodze ku
szczęściu stają im jednak sąsiedzi, dla których brak
choinki przed domem – to zbrodnia. Przedświąteczny szał
zakupów nie każdego wprawia w dobry nastrój. Dla wielu
to najbardziej męczący i stresujący okres w roku.
Pomysł, aby uciec od świąt w jakieś ciepłe miejsce
wydaje się więc idealnym rozwiązaniem. "Święta Last
Minute" pokazują, jak może się to dla nas skończyć.
Scenariusz filmu, choć trzyma się sprawdzonych
schematów, ma kilka naprawdę dobrych pomysłów
komediowych i chociażby z tego względu zasługuje na
uwagę. Scena w solarium, czy bitwa o ostatnią puszkę
szynki zapadają na długo w pamięć. Szkoda tylko, że
reżyser nie wykorzystał możliwości Jamie Lee Curtis.
Aktorka znana głównie z roli silnych bohaterek nie do
końca pasuje do postaci przewrażliwionej i
nadopiekuńczej matki, w którą wciela się w filmie.
Zdecydowanie lepiej wypadły role męskie. Tim Allen jako
Luther Kranks, który próbuje ze stoickim spokojem nie
poddawać się presji otoczenia i konsekwentnie dąży do
zrealizowania swojego planu, pokazuje, że zasłużył sobie
na gwiazdę w hollywoodzkiej Alei Sław. Jednak brawa
należą się przede wszystkim Danowi Aykroydowi, który
wciela się w przywódcę lokalnej społeczności - Vica
Frohmeyera. Gdy tylko pojawia się w kadrze, skupia na
sobie całą uwagę widza, "kradnąc" role nawet aktorom
pierwszoplanowym.
Muszę przyznać, że chociaż nie lubię świątecznych
komedii - ze względu na ich dydaktyczną wymowę i
nieodłączny ckliwy happy end z przyjemnością obejrzałam
"Święta Last Minute". Nie tylko dobrze się bawiłam. ale
również poczułam magię zbliżających się świąt.
Gemini
o
filmie |